Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie. Taką osobą był Ross Lynch, który bardzo zawiódł się na swoich rodzicach, czemu? Rodzice rozwiedli i tym razem kłócili się o syna, i pytali go z którym chce mieszkać. Gdy wybrał matkę, ojciec popełnił samobójstwo poprzez strzał w skronie. Długo potem chłopak musiał się otrząsnląć, z Stormie i Alessandro ( ojczym Lyncha) wyjeżdżają do Cleveland. Gdy osiąga ''odpowiedni" wiek, wyprowadza się do Nowego Jorku,a tam przyjmują go pewni chłopacy, którzy uwielbiają jeździć na motorach. Mieszka teraz ze swoimi kumplami. Jeździ na motorze, tak jak oni. Pewnego dnia spotyka dziewczynę, jego życie wywróci o 180 stopni ...
__________________________________
I jak wam się podoba? Postanowiłam napisać takie opowiadanie, bo natchnął mnie pewien film. Pewnie wiecie który, bo podobnego bloga prowadzi Wilczyca ( nie ściągam od niej -.- ) po prostu zakochałam się w tym filmie, i musiałam z tego stworzyć to właśnie opowiadanie.
Rozdział 1 za chwilę .
Masz wierną czytelniczkę:)
OdpowiedzUsuńKiedy dodasz 1 rozdział?
Czekam na pierwszy rozdział!
OdpowiedzUsuńSweet prolog!